Ognisko Katowice – Parafia Św. Michała Archanioła, ul. Gawronów 20

Miejsce Spotkań
Ośrodek im. Blachnickiego Katowice, ul. Gawronów 20 przy Parafii Św. Michała Archanioła w Katowicach.
Duszpasterz wspólnoty - ks. Wojciech Ignasiak.
Zapraszamy do Ośrodka na spotkania Ogniska w każdą trzecią środę miesiąca zaraz po Mszy Świętej rozpoczynającej się o godzinie 18.00.
Zobacz mapę
Stowarzyszenie OPP
program do pit - darmowy

Sprawozdanie spotkania Sycharu
w dniu 21 października 2020r.
Homilia:
,,Będziemy czerpać ze zdrojów zbawienia” – to fragment psalmu, który śpiewaliśmy podczas liturgii słowa. Przeżywamy Tydzień misyjny , w którym możemy sobie na nowo uświadomić misyjny charakter Kościoła. Bożym planem jest zbawienie każdego człowieka, dlatego jesteśmy wszyscy zobowiązani do niesienia Boga wszędzie, również na krańce świata. Tymi krańcami świata może być : MĄŻ i ŻONA. Kiedy wypowiedzieliśmy słowa przysięgi małżeńskiej i małżeństwo zostało zawarte, to w naszych sercach zaczęła działać moc Boga. Jest to realny skutek sakramentalnego: TAK.
Św. Augustyn rozważając teologię małżeństwa poucza, iż nie jesteśmy w stanie zgłębić tajemnicy życia w Bogu, na zawsze. Boży plan zbawienia dokonał się na krzyżu i dokonuje się nieustannie w Kościele, a naszą odpowiedzią jest m.in. czujność. Jeśli nie będziemy czujni, to możemy nie być w stanie wykorzystać bogactwa miłości Boga.
„ Komu wiele dano od tego będzie się wiele wymagać” – słowa te są swoistą zachętą do tego, abyśmy od siebie wymagali, byli po prostu czujni. W naszym życiu pojawiają się różne sytuacje, które mogą uśpić naszą gotowość do służby. Wówczas w małżeństwie np. jeden będzie żerował na drugim, a to już nie jest przecież miłość. Zatem bezustannie bądźmy czujni, zgłębiajmy tajemnicę zbawienia, gdyż do miłości jesteśmy powołani. Chciejmy tę miłość doświadczać i nią obdarowywać. Będzie to piękny sposób głoszenia światu Ewangelii. Świadectwem swego życia możemy innych przekonywać do Boga i Kościoła. Pamiętajmy: w ostateczności słowem. Mówiąc świadectwa podczas mittingu możemy pomóc przemieniać się innym. Prośmy MARYJĘ – UZDROWIENIE CHORYCH, aby prowadziła nas do uzdrowienia duszy i ciała.
Konferencja:
TEMAT: Zadośćuczynienie – to nie tylko słowo Przepraszam…
Jak wszyscy wiemy, jest to jeden z pięciu warunków dobrej spowiedzi. Niekoniecznie każdemu udaje się go dobrze spełnić, choć uczyliśmy się na katechezie,że dotyczy on Boga i ludzi.
Zadośćuczynienie:
– to nie tylko zaprzestanie czynienia zła, ale i czynienie dobra.
– to nie tylko odprawienie pokuty, wypowiedzenie słów zadanej modlitwy. W obrazowy, trochę matematyczny sposób mówiąc, nie wystarczy dojść z poziomu -1 do poziomu 0, ale dobrze byłoby dojść do poziomu +1.
Zadośćuczynić to wynagrodzić Bogu i ludziom za wyrządzoną krzywdę. Czasem krzywda jest większa, czasem mniejsza. Czasem zamierzona lub niezamierzona. Warto odkryć: jaka to jest lub była krzywda? Czy zrobiłem/lam może coś niechcący…, jednak i tak sprawiłem/łam ból. Jest wielka różnica, jeśli coś chcieliśmy zrobić celowo, z premedytacją, zadać ból, po prostu na zimno… tak, aby komuś było źle. Wówczas wina jest o wiele większa. Badajmy zatem wielkość krzywd przez nas wyrzadzonych !
I znowu trochę matematyki: jeśli skrzywdzę kogoś do poziomu -2 to muszę wynagrodzić też do poziomu +2, po to, aby „ wyrównać straty”. Często ból w sercu może jeszcze u kogoś zostać, więc „ wyrównuję” rachunki strat. Jeśli coś zniszczyłem ,to trzeba zrobić coś nowego, zrobić nowe dobro – wynagrodzić.
Co zatem zrobić, aby serducho ukoić, uspokoić? Nie wystarczy tylko słowo: przepraszam, choć słowo to, też wymaga pokory, aby ustami wyrazić skruchę. Oczywiście od tego trzeba zacząć, ale na tym nie poprzestać. Człowiek został powołany do miłości, a nie do„ zagryzania się” wzajemnie tj. zwierzęta., dlatego chcemy to słowo często mówić.
Zadośćuczynienie nie może być czynieniem jakiegoś tam dobra. Dlatego, aby dobro było formą wynagrodzenia dla drugiej osoby, to muszę podjąć dialog z pokrzywdzoną stroną. Wypełniając zadośćuczynienie należy spełniać tęsknoty, pragnienia i potrzeby np. współmałżonka. Ma ono być utrafieniem w serce człowieka, a słowo: przepraszam ma być początkiem, a nie końcem.
Pan Jezus w kazaniu na górze mówił: „ Kiedy przyniesiesz Mi dar , to idź najpierw pojednaj się z bliźnim”. Czasem niekoniecznie wiemy, że ktoś jest przeze mnie smutny. Warto więc zapytać…może nam powie. Potem z serca przeproś, gdyż nie chcesz kogoś ranić, krzywdzić i sprawiać ból. Chciejmy na co dzień żyć miłością, choć nie zawsze nam to wychodzi. Nie mamy się też naiwnie podstawiać. Zdarza się jednak, że nasza obrona własna jest lekko przesadzona i bronimy raczej swojej reputacji. Mamy tendencję do częstego wybielania się.
Element przeproszenia jest bardzo ważny, to dobry moment rozpoczęcia zadośćuczynienia. Następnie ważymy ból, krzywdę, zło
i podejmujemy wynagrodzenie. Starajmy się, aby było ono adekwatne do krzywdy.
Przebaczenie to wyjście od chowania urazy. Bezwzględne domaganie się swoich praw prowadzi do krzywdy drugiego i jest to droga do nikąd. Warto więc podejmować wysiłki, próby by budować własną hierarchię wartości w życiu, aby zadośćuczynienie mogło się konkretnie realizować.
Oto konkretne przykłady zadośćuczynienia:
– wobec Boga / nie byłem 1 raz na Mszy św. w niedzielę, to teraz pójdę nie tylko w niedzielę , ale i 3 razy w tygodniu/
– wobec ludzi /warto też komuś coś więcej ofiarować, ale nie wolno przesadzać/
Niech dobry czyn jest adekwatny do poniesionej krzywdy. Dobrze jest stać na straży sinusoidy i cosinusoidy czyli: jak -1, to +1, jak -2, to +2 itp. Poczujmy się zachęceni do tego, aby zadośćuczynienie, zwłaszcza w małżeństwie, było wspólnie omówione, dyskutowane. Nie zdarza się przecież tak, że jedna osoba nigdy nic złego nie zrobiła drugiej osobie. Wszyscy sprawiamy sobie czasem przykrości, więc wszyscy się po prostu przepraszajmy. Pytajmy się: ( to bardzo ważne ! )
– Co mogę dla ciebie zrobić?
– Za czym tęsknisz?
Zadośćuczynienie może być wypełnieniem tęsknoty drugiego człowieka. Nie spełniajmy swoich tęsknot! Myślmy: chcę wypełnię Twoje tęsknoty, A NIE MOJE, gdyż człowiek jest powołany do MIŁOŚCI. Możemy zwierzyć się, że przystąpiliśmy do sakramentu pokuty i pojednania i chcemy zadośćuczynić.
Zadośćuczynienie powinno nas trochę kosztować, np.: nie tylko jedną tzw. Zdrowaśkę , ale ma to być wylanie dobroci, ma to odczuć Bóg czy serce drugiej osoby. To dobro ma ją rozradować.
Nie pomijajmy tego warunku spowiedzi w naszym życiu , bo to tak jest, jakby się coś nie wypełniło, nie dokonało.
Zadośćuczynienie to uciszenie serca żony, męża, bliskich. Oby nam nigdy nie zabrakło animuszu i fantazji podczas czynienia zadośćuczynienia. Chciejmy zalewać świat i współmałżonka morzem dobra. W morzu jest przecież wiele kropel, a każda kropla, to dobry czyn. Chciejmy rzeczywiście wynagradzać Bogu i bliźnim deficyty dobra. Nie zawsze przez lenistwo zaniedbujemy dobro, ale
i czasem przez strach przed reakcją np. współmałżonka, na to, co zrobię, co chcę zadośćuczynić. Wiele zaniechania dobra dokonuje się w małżeństwach, a potem są żale, rozczarowania i „ pękniecia”. Nie szczędźmy zatem siły i dobra.

Kronika